Jak sformułować pozew frankowy

26.07.2018 | Anna Sekura

Wyroki w sprawach frankowych pokazują, jak różnie sądy podchodzą do wadliwości umów kredytowych i że roszczenia kredytobiorcy najlepiej formułować kaskadowo, bo nie wiadomo na jaki pogląd trafimy w konkretnej sprawie.

Umowa nieważna, kurs nieistotny


W wyroku z dnia 17 maja 2017 r. (sygn. III C 299/15) Sąd Okręgowy w Warszawie przyjął, że arbitralnego kursu Banku Millennium nie da się zastąpić innym kursem uczciwym, ponieważ indeksacja kredytu do CHF dotyczy głównych świadczeń stron. Po jej eliminacji, kredyt frankowy nie może się ostać. W konsekwencji, sąd uznał umowę kredytu za nieważną w całości i zasądził na rzecz frankowicza zwrot wszystkich dotychczas wpłaconych rat w kwocie blisko 42 tys. zł oraz 21 tys CHF. Zasądzenie części roszczenia we franku wynikało z zapłaty przez powoda części rat bezpośrednio w walucie szwajcarskiej. 


Kurs średni NBP


Z kolei w wyroku z dnia 22 czerwca 2017 r. (sygn. XXVII Ca 3477/16) ten sam sąd przyjął, że umowa mBanku zawierająca nieuczciwe klauzule waloryzacyjne jest ważna, z tym że arbitralny kurs banku powinien być zastąpiony kursem sprawiedliwym - np. kursem średnim NBP obowiązującym w dniu płatności poszczególnych rat, niższym od kursu banku. To kredytobiorca powinien wykazać (np. w drodze dowodu z opinii biegłego), zasady ustalania i wysokość kursu sprawiedliwego. Skoro w procesie nie wnioskowano o taki dowód, powództwo zostało oddalone.


A może kurs stały?


Jeszcze inaczej do kursu uczciwego podszedł Sąd Najwyższy w najnowszym orzeczeniu z 14 lipca 2017 r. wydanym w sprawie przeciwko Bankowi BPH (II CSK 803/16). W jego ocenie umowa zawierające niedozwolone klauzule indeksacyjne powinna być przeliczona według kursu faktycznie przyjętego przez bank w chwili wypłaty kredytu, który kredytobiorca milcząco zaakceptował. Ewentualnie, mógłby to być średni kurs NBP, ale także z dnia wypłaty kredytu, a nie z dnia płatności kolejnych rat. Sąd Najwyższy uznał więc, że kredytobiorcę powinien obowiązywać jeden stały kurs CHF przez cały czas trwania umowy. 


O co wnosić


Analiza orzeczeń prowadzi do wniosku, że celem najpełniejszej ochrony swoich interesów frankowicz powinien wystąpić z powództwem alternatywnym: najpierw o stwierdzenie nieważności umowy i  zasądzenie wszystkich dotychczas wpłaconych, a nieprzedawnionych rat kredytowych. W razie nieuwzględnienia tego roszczenia, o zasądzenie różnicy pomiędzy ratami należnymi, a rzeczywiście uiszczonymi na rzecz banku według zawyżonego kursu. Wyliczenie różnicy powinno być poparte odniesieniem np. do kursu zastosowanego przez bank przy wypłacie kredytu lub kursu średniego NBP. Kredytobiorca z ostrożności powinien też wnioskować o biegłego na okoliczność ustalenia kursu uczciwego. 


Istnieje też trzecia droga polegająca na uznaniu kredytu frankowego za zwykły kredyt złotówkowy i ustaleniu zobowiązania kredytobiorcy według schematu: udzielona kwota kredytu w złotych plus ustalone w umowie oprocentowanie (LIBOR i stała marża). W ostatnim czasie taki wariant wybrał Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku przeciwko Raiffeisen Polbank z dnia  31 maja 2017 r. (II C 920/15). Sąd uznając tam klauzulę indeksacyjną za niedozwoloną nie poszukiwał kursu uczciwego, tylko uznał, że przeliczenia kursowe (zarówno na etapie wypłaty, jak i spłaty kredytu) należy po prostu "wygumkować" - zachowując jednak ważność umowy w pozostałej części. W rezultacie, zasądził na rzecz kredytobiorcy sumę ponad 127 tys. zł. Takie roszczenie - jako trzecią alternatywę - warto także zawrzeć w powództwie przeciwko bankowi. 

Anna Sekura — radca prawny reprezentująca klientów w sprawach kredytów frankowych