Kolejny wyrok w sprawie frankowej uzyskany przez prawników XALTUM

28.07.2020 |

Umowy kredytu indeksowanego należące do tzw. „starego portfela” mBank S.A. naruszają bezwzględnie obowiązujące przepisy. Umowy te pozwalały bankowi zupełnie dowolnie kształtować dwa elementy decydujące o wysokości zobowiązania kredytobiorców – kursy walut i wysokość oprocentowania. Oddanie wyłącznie bankowi tak dużej swobody decyzyjnej oznacza, że strony w ogóle nie doszły do porozumienia co do wzajemnych świadczeń, a tym samym w ogóle nie zawarły skutecznie żadnej umowy. Na nieważność takiej umowy można powoływać się także po całkowitej spłacie kredytu. Taki wniosek płynie z lektury uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 24.02.2020 r. w sprawie II C 409/18.

 

Stan faktyczny

Kredytobiorcy w 2006 r. zaciągnęli w mBanku kredyt na zakup działki pod budowę domu na kwotę 59 tys. zł na okres 10 lat. Kredyt był indeksowany do CHF. Umowę zawarto na standardowym wzorcu umownym stosowanym przez mBank S.A. w tamtym okresie. Kredyt uruchomiono jednorazowo i przeliczono na franki po kursie kupna ustalonym przez bank w dniu wypłaty. Spłata kredytu realizowana była po kursach sprzedaży ustalonych przez bank w dniu płatności poszczególnych rat. Wyjściowe oprocentowanie ustalono na 3,5%, mogło być jednak w każdej chwili dowolnie zmienione przez bank w oparciu o bardzo ogólnikowo sformułowane kryteria. Kredytobiorcy pozostawali zatem przez cały czas w niepewności co do wysokości swego zobowiązania i ponoszonych kosztów kredytu.

Kredytobiorcy spłacali kredyt zgodnie z harmonogramem. Po ostatecznej spłacie kredytu w 2016 r. okazało się, że spłacili na poczet kredytu łącznie ok. 94 tys. zł. Koszty z tytułu wzrostu kursu CHF, oraz z tytułu spreadu walutowego wyniosły łącznie ok. 20 tys. zł, czyli połowę kosztów kredytu. Pomimo spłacenia kredytu w całości, kredytobiorcy w 2018 r. wystąpili o zwrot wszystkich zapłaconych rat, powołując się na nieważność umowy. Bank nie uznał zasadności złożonej reklamacji, wobec czego sprawa znalazła finał w sądzie.

 

Stanowiska stron

W pozwie kredytobiorcy domagali się zwrotu kwoty ok. 81 tys. zł, która stanowiła sumę rat za okres od maja 2008 do całkowitej spłaty kredytu w 2016 r. (wcześniejsze spłaty uległy przedawnieniu). Powodowie wskazywali na nieważność umowy, podnosząc wobec niej następujące zarzuty:

  1. brak właściwego określenia kwoty kredytu;
  2. obciążenie kredytobiorców dodatkowym, ukrytym kosztem z tytułu spreadu walutowego (stosowanie innego kursu do wypłaty, a innego do spłaty kredytu);
  3. sprzeczność umowy z zasadami współżycia społecznego;
  4. postanowienia dotyczące przeliczeń walutowych według kursów ustalanych przez bank, oraz postanowienia o zmianach oprocentowania, stanowią niedozwolone postanowienia umowne.

Bank konsekwentnie wnosił o oddalenie powództwa twierdząc, że zarówno kursy walut, jak i zmiany oprocentowania, ustalał w sposób uczciwy i nigdy nie działał na szkodę kredytobiorców.

 

Rozstrzygnięcie Sądu

W toku sprawy Sąd przesłuchał kredytobiorców oraz pracownika banku zajmującego się ustalaniem tabel kursowych, jak również zasięgnął opinii biegłego. Ostatecznie jednak Sąd uznał, że dowody te nie mają większego znaczenia, a do oceny umowy wystarcza analiza samego tekstu umowy. Sąd doszedł do przekonania, że wady umowy skonstruowanej przez mBank S.A. są tak poważne, że skutkują stwierdzeniem jej nieważności. Sąd zauważył, że aby można było mówić o ważnie zawartej umowie, obowiązki i świadczenia obu stron muszą być w niej określone. Świadczenie banku zostało określone – wypłata kwoty 59 tys. zł. Świadczenie kredytobiorców nie zostało jednak należycie określone, zaś oba czynniki decydujące o wielkości tego świadczenia – kursy walut i oprocentowanie – miały być ustalane swobodnie przez bank w trakcie wykonywania umowy. Brak porozumienia co do świadczenia jednej ze stron i pozostawienie ustalenia tego świadczenia wyłącznie drugiej stronie narusza samą istotę zobowiązania i powoduje nieważność umowy od samego początku.

Nieważność umowy oznacza obowiązek zwrotu przez każdą ze stron kwot otrzymanych od drugiej strony. Pomimo tego, Sąd zasądził na rzecz kredytobiorców jedynie kwotę ok. 22,5 tys. zł. Sąd uznał bowiem, że kredytobiorcy mogą żądać zwrotu wyłącznie nadwyżki ponad wypłacony im kapitał, chociaż bank nie zgłaszał zarzutu potrącenia. Natomiast fakt, że kredyt został spłacony już przed wytoczeniem powództwa nie miał żadnego znaczenia – Sąd uznał, że roszczenia powodów podlegają dziesięcioletniemu terminowi przedawnienia.

 

Komentarz Prawnika

W dyskusji na temat umów tzw. kredytów frankowych najczęściej wskazywaną ich wadą jest abuzywność postanowień o przeliczeniach walutowych przy wypłacie i spłacie kredytu według tabel kursowych banku. Powołanie się na abuzywność zakłada, że umowa co do zasady jest zgodna z prawem, a jedynie konkretne jej postanowienie w konkretnych okolicznościach podlega wyłączeniu jako naruszające dobre obyczaje ze szkodą dla konsumenta. Dopiero jeśli wyłączenie takiego postanowienia skutkuje niewykonalnością umowy, można stwierdzić jej nieważność. Taka sytuacja wystąpiła m. in. w sprawie Państwa Dziubak, której dotyczył niedawny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z dnia 03.10.2019 r. W orzecznictwie polskich sądów nie ma jednak zgody co do tego, czy wyłączenie z umów kredytowych klauzul indeksacyjnych skutkuje ich nieważnością, dlatego opieranie pozwu wyłącznie na takim argumencie nie gwarantuje osiągnięcia pożądanego efektu. Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie pokazuje, że w przypadku umów „starego portfela” mBanku doszło do naruszenia zupełnie podstawowych zasad prawa zobowiązań i nie ma potrzeby odwoływania się do szczególnych przepisów o ochronie konsumentów. Umowy te powinny być uznawane za nieważne nawet, gdyby kredytobiorca nie był konsumentem, gdyż nie jest dopuszczalne, by jedna ze stron umowy (jakiejkolwiek) mogła arbitralnie i w wiążący sposób określać świadczenie drugiej strony.

Negatywnie w komentowanym wyroku należy ocenić jedynie potrącenie przez Sąd z urzędu kwoty udostępnionego kredytobiorcom kapitału. Bank jest przedsiębiorcą, profesjonalistą i był reprezentowany w toku procesu przez zawodowego pełnomocnika. Skoro nie zdecydował się na zgłoszenie zarzutu potrącenia ani na wytoczenie osobnego powództwa, Sąd nie powinien go w tym wyręczać, tym bardziej, że w naszej ocenie roszczenie to  uległo już przedawnieniu i nie powinno być brane pod uwagę. Dotyczy to jednak wyłącznie konsekwencji uznania umowy za nieważną i nie rzutuje na poprawność argumentacji Sądu Okręgowego w zakresie nieważności samej umowy kredytu.